Grupa młodych mężczyzn z nauczycielką pośrodku stoi przed tym samym plakatem; większość ma skrzyżowane ręce i patrzy w stronę aparatu.

Kilka słów o kulturze i tożsamości…

Obcowanie ze mną zawsze było, i także dzisiaj jest, dosyć trudne, dlatego,
iż z reguły dążę do dyskusji, starcia, staram się prowadzić rozmowę w ten sposób,
aby była ryzykowna, czasem nawet nieprzyjemna, żenująca, niedyskretna,
gdyż to wciąga w grę osobowość zarówno moją, jak mego partnera.
W. Gombrowicz

Dziś uczniowie klasy 3G postanowili zmierzyć się z najnowszą adaptacją powieści Witolda Gombrowicza Trans-Atlantyk w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego – graną w lubelskim Teatrze Osterwa. Sztuka, tak jak sama powieść, okazała się jedynym w swoim rodzaju utworem-wyzwaniem, doskonałą rozprawą Gombrowicza o polskości, ojczyźnie, synczyźnie, rozkoszy i udręczeniu… Co tu dużo mówić, rekomendujemy obejrzenie sztuki wszystkim wielbicielom Gombrowiczowskiej prowokacji intelektualnej…

Duża, mieszana grupa uczniów i nauczycieli stoi razem w przestronnym, eleganckim wnętrzu (wysokie sufity, żyrandole), pozując do wspólnego zdjęcia przed plakatem. Grupa młodych mężczyzn z nauczycielką pośrodku stoi przed tym samym plakatem; większość ma skrzyżowane ręce i patrzy w stronę aparatu. Grupa młodych kobiet stoi w rzędzie przed dużym plakatem „Trans-Atlantyk” Witolda Gombrowicza; są ustawione bokiem, uśmiechnięte, w półformalnych ubraniach.